true
true

Strach ma wielkie oczy

Był ranek. Przez okno wpadały pierwsze promienie słońca, które odsłaniały poszczególne zakamarki pokoju. Pleśń na suficie, zawilgocone ściany, kaflowy piecyk w koncie, stół z nierównymi nogami i meblościankę. Czarno-biały kot leniwie wylegiwał się na łóżku swojej właścicielki.

Już sama droga do tego miejsca, nie napawała optymizmem. Autobus zatrzymał się kilometr stąd, a ona sama musiała przejść przez las, ale przecież obiecała, że da sobie radę. Na szkoleniu uprzedzali, że to będzie spotkanie z innym światem.

Znaczenie tych słów zrozumiała, dopiero po przekroczeniu progu budynku, w którym mieszkała starsza Pani ze swoim czarno-białym kotem. Na korytarzu poczuła zapach spirytusu, zobaczyła porozrzucane niedbale ubrania i proszące się o usunięcie zepsute sprzęty. Wstrzymała oddech, jeszcze tylko parę kroków, numer cztery, numer cztery…

Drzwi otworzyła uśmiechnięta od ucha do ucha starsza kobieta, do której nóg łasił się kot. Wkrótce na stole pojawiły się ciastka i gorąca herbata.

Dziewczyna zarumieniła się, ta herbata i ta szklanka nie budziły jej wielkiego zaufania.Nie chciała jednak sprawiać przykrości kobiecie i leniwie piła gorący napój. W międzyczasie zadawała pytania. Na te o dochody, koszty utrzymania starsza Pani odpowiadała bez zająknięcia. Tylko na pytania dotyczące jej marzeń jakoś nie mogła znaleźć odpowiedzi. Pole z marzeniami na arkuszu musiało zostać więc puste.

Wracając do domu, młoda wolontariuszka czuła coś dziwnego. Coś tam się działo w jej wnętrzu, ale nie wiedziała, co to jest.

Na kolejnej wizycie wolontariuszka została uściskana i ucałowana w policzek. I znowu to dziwne uczucie w środku. W tym momencie postanowiła "odłożyć" to uczucie na półkę, bo konia z rzędem temu, kto wie co jej w duszy grało.

Arkusz nr 2 dotyczył konkretnych potrzeb. “Darczyńca może podarować mały upominek na Święta Bożego Narodzenia. Czy jest coś co się Pani podoba szczególnie, co chciałaby Pani dostać w prezencie?”. Jednak to pytanie, jak również pytanie o marzenie pozostało bez odpowiedzi.

Tej nocy wolontariuszka nie mogła długo zasnąć. “Nie może być tak, że ta Pani nie dostanie prezentu. Nie wiem czy tak można kogoś na siłę uszczęśliwiać, to chyba wbrew regułom wolontariatu, ale trudno.”

Rano, kiedy się obudziła, wiedziała już co sprawi radość starszej Pani. Powiadają, że nad ludźmi czuwają Anioły, a czasem nawet strzegą snów.

Nadszedł ten wyczekiwany dzień. Potrzebne rzeczy zostały dostarczone do starszej kobiety. Pośród wielu paczek był mała, kolorowa paczuszka.

“Właśnie o takim marzyłam, skąd wiedzieliście? Właśnie jest taki jak chciałam! Mój idealny sweter!”.

Wolontariuszka poczuła obok ucha powiew wiatru, a w środku jej ciała, pojawiło się uczucie. Teraz już wiedziała, że tak odczuwa dobro.

#tekst